Skuteczna sprzedaż nieruchomości na 100 portalach!

Wsteczny bieg, czyli kiedy wycofać swoją ofertę z rynku?

Dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki i konkretny, jak moje nazwisko.

Wiele osób oferujących swoje nieruchomości czeka teraz na nabywcę dosyć długo. Mieszkania sprzedają się średnio w 6 miesięcy, domy nawet w 12 miesięcy, a o działkach nawet nie wspomnę, bo jest to jeszcze dłuższy czas wyczekiwania. Pomijam oferty prawidłowo wycenione, czyli nie przecenione. Być może stąd wynika niekiedy hura optymizm wielu właścicieli, gdy już znajdą chętnego do nabycia, który obiecuje, że za chwilę podpisze umowę. “Za chwilę” przeciąga się z różnych powodów, prawdziwych lub nie, np. sprawdzania zdolności kredytowej, rozmów z różnej maści doradcami itd. Zbyt szybkie wrzucenie wstecznego biegu, gdy już jesteśmy tak blisko mety jest niewskazane.

Poszukujący powiedział, że jest zainteresowany. Umowa przedwstępna wisi w powietrzu. Co zatem robić? Ogłaszać się nadal i pokazywać nieruchomość kolejnym osobom, czy nie? Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem dalszego poszukiwania nabywcy i intensywnego ogłaszania. Właśnie teraz, krótko przed metą należy dorzucić do pieca. Wychodzę bowiem z założenia, że dopiero wpłata zadatku potwierdza chęć zawarcia umowy. Jeśli ktoś unika wpłacenia jakichkolwiek środków, to znaczy, że de facto nie chce dokonać rezerwacji nieruchomości.

Poza tym jeśli nasz potencjalny, teoretycznie zdeklarowany nabywca nadal widzi ofertę na portalach w internecie, to wie, że jako właściciel nie zasypiasz gruszek w popiele. Stosujesz zasadę ograniczonej dostępności. Motywujesz w ten sposób kupca do działania, do dokonania stosownej wpłaty i podpisania umowy przedstępnej, bo przecież oferta nie będzie na niego czekać w nieskończoność.

W przypadku oferowania na rynku swojego domu nie należy przerywać promocji internetowej do samego końca. Podam prosty powód: wyszukiwarka Google, jak wiemy, zapamiętuje linki do stron z określoną treścią. Spece nazywają to indeksowaniem. Jeśli w Bydgoszczy ktoś szuka mieszkania, to zapewne wpisuje hasło “mieszkanie bydgoszcz”. Wyskoczą tutaj strony wypozycjonowane dzięki różnym parametrom, np. popularnością strony z daną ofertą. Jeśli co chwilę będziemy przerywać i wznawiać ogłoszenie, to każde wznowienie oznacza ponowne nadanie na portalach zupełnie innego adresu internetowego - i tu znów od zera zaczyna się zapamiętywanie Twojego mieszkania przez roboty Google. W wynikach wyszukiwania mieszkanie spadnie wtedy na zbyt odległe pozycje.

Adres naszej nieruchomości nie zmienia się “w realu”. Nie zmieniajmy go zatem w internecie do czasu finalizacji sprzedaży.

Pozdrawiam Mariusz Kloc

PS Żadna mucha nie ucierpiała w trakcie pisania tego bloga.

Zdjęcie pochodzi z zbiorów artysty o pseudonimie Flychelangelo

If you liked this article you can add me to Twitter